| Rozwiązanie dla Kościoła - Odbijają się w zakrystii |
|
|
|
O małym niebieskim breloku nie można zapomnieć. Każdy ministrant zabiera go ze sobą, idąc na służbę. W zakrystii powinien się „odbić”.![]() W parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach ks. Grzegorz Kunas wprowadził system zliczania obecności ministrantów Nowoczesna technologia wkroczyła do zakrystii parafii Miłosierdzia Bożego w Gliwicach. Ministranci swą obecność na Mszach lub nabożeństwach potwierdzają podobnie jak pracownicy dużych firm. Każdy ma swój indywidualny brelok, który tuż przed służbą należy zbliżyć do specjalnego czytnika. – Tak się właśnie „odbijamy” – mówi Piotr Błachowicz, który przyszedł na jedną z porannych Mszy. – Kiedyś mieliśmy kartki i długopis. Tam się zapisywaliśmy, a teraz tylko pyk i już załatwione – komentuje Adam Sankowski. – Ten wynalazek jest całkiem niezły – dołącza do dyskusji Tomek Suchoń. – Ale jak się zapomni breloka, to już nie można się „odbić”. I to jest niezbyt dobre. Poza tym niektórzy przychodzą tylko po to, żeby mieć więcej punktów – twierdzi Tomek. Wszyscy po chwili zgadzają się jednak, że nowy pomysł zliczania obecności przypadł im do gustu. Paweł JurekSystem podoba się także ks. Grzegorzowi Kunasowi, który opiekuje się ministrantami w parafii. Jest on jednym z pierwszych księży w Polsce, który uruchomił w zakrystii elektroniczny czytnik zliczający obecność. – Dla mnie też jest to pewne ułatwienie. Nie muszę niczego liczyć sam. Te operacje wykonuje odpowiedni program, który automatycznie podsumowuje obecności ministrantów. Co miesiąc drukuję raporty indywidualne, które chłopcy zabierają do domu. Dzięki temu rodzice mogą zobaczyć, jak służyli ich synowie. Oczywiście najbardziej oczekiwany jest raport z punktacją generalną – mówi ks. Kunas. Podobnie jak w wielu innych parafiach ministranci gromadzą punkty, walcząc przy okazji o cenne nagrody. W tym przypadku główna nagroda jest bezcenna. – To wyjazd do Rzymu i zwiedzanie miasta, ale najważniejsza jest trzydniowa służba w Bazylice św. Piotra na Watykanie. Tego nie można kupić za żadne pieniądze, dlatego widać wśród ministrantów ożywioną rywalizację – cieszy się ks. Grzegorz Kunas. Swoistym magnesem dla ministrantów stał się także elektroniczny system, który od października działa w gliwickiej parafii. Chłopcy, jak twierdzi ich opiekun, po prostu lubią się „odbijać”. Niestety, całość ma też wymierną wadę – to cena. Zakup czytnika, breloków oraz odpowiedniego programu to koszt ok. 2 tys. złotych. Zdaniem ks. Grzegorza Kunasa zainwestować warto. |






